Twój koszyk jest pusty!

Barcelona musi stłumić hałas

Jest to zarówno zaskakujące, jak i nieco niesprawiedliwe, stopień, w jakim Barcelona depcze ostrzem noża na Camp Nou. Jeśli wyeliminują Manchester United z Ligi Mistrzów, bez względu na to, czy hak, oszust, bezbramkowy remis czy szampański festyn natchnionej, inspirowanej piłki nożnej, będą mieli trzy dobre wyniki z dala od trzeciego trofeum Treble.
 
To, że ich przeciwnicy we wtorek zdarzają się jako Manchester United - prowadzony obecnie przez Ole Gunnara Solskjaera, ich mitycznego strzelca bramek z czasem dodanym od 1999 roku - w dniu, który jest bardzo zbliżony do 20-lecia United, która jako jedyna drużyna angielska dołączy do tego małego legendarna lista zwycięzców wysokich tonów to tylko jeden z donkiszotycznych drobiazgów humoru.
 
Fakt, że wtorek zaczyna się od wyniku 1: 0 z Barceloną, z Solskjaerem na ławce Camp Nou, w miarę upływu czasu, jak to było, gdy 90 minut było w meczu z Bayernem w 1999 roku, jest jeszcze jednym pysznym dodatkiem. Ale United nie są jedynymi rywalami Barcelony: historia i przeznaczenie też. Te trzy hipotetyczne „dobre wyniki”, które moim zdaniem mogłyby je wygrać, będą musiały być dużym, mocnym zwycięstwem w pierwszym półfinale, zwycięskim występem w finale UEFA 1 czerwca w Wanda Metropolitano w Madrycie i, między, pokaz z wystarczającą ilością mięśni i talentu, aby pokonać Walencję w Finale Copa del Rey w przyszłym miesiącu.
 
Są już blisko swojego pierwszego trofeum. Barcelona może zaliczyć zwycięstwo w La Liga jako właśnie tam, a linia mety to zwykła formalność. Rutynowa, uważna praca doprowadzi ich do tego, a oni wygrają swoje 26 mistrzostwa Hiszpanii.
 
Valencia, moim zdaniem, ma startową XI, drużynę i trenera zdolnych zrujnować ten sen Blaugrany w Copa del Rey. Ponieważ podczas gdy Katalończycy, obecni posiadacze Copa i zwycięzcy czterech z rzędu, wejdą do finału Benito Villamarin 25 maja jako faworyci, strona Marcelino jest pełna talentu, tempa i dziwnego wojownika. Potencjalnie są gremlinami w maszynie Barcelony.
 
To wszystko oznacza, że ​​choć pozostało mnóstwo przeszkód, począwszy od Anthony'ego Martiala, Marcusa Rashforda, Paula Pogby i Co. we wtorek, mistrzowie Hiszpanii są w niezwykle atrakcyjnej pozycji.
 
Treble musi składać się z klubu, który wygrywa swoją główną ligę krajową, główny konkurs Pucharu Krajowego i Ligę Mistrzów. Bez wyjątków, bez gwiazdek: to szczyt futbolu kontynentalnego.
 
Poradziło sobie tylko siedem klubów. W porządku chronologicznym: Celtic, Ajax, PSV, Manchester United, Barcelona, ​​Inter Mediolan i Bayern Monachium. Tylko Barca zrobił to dwukrotnie, co oznacza, że ​​trzej mężczyźni - Sergio Busquets, Gerard Pique i Lionel Messi - staną się jedynymi piłkarzami w historii, którzy wykonają hat-trick w tej mitycznej i brutalnie trudnej trójce.
 
Chodzi mi o to, że kiedy mówię, że wszystko jest na ostrzu noża, to jest tak: nie zniszczyłoby to tej misji. Jeśli Solskjaer wytworzy kolejne zwycięstwo przeciwko kursowi, aby wyeliminować przeciwnika Camp Nou, mimo pokonania bramki, to pomimo faktu, że trzej gracze Barca mają już więcej Treble niż ktokolwiek inny niż garstka swoich byłych kolegów z drużyny, coś zimnego blask zostanie włączony w erę Barca od 2015 roku.
 
To niesprawiedliwe, ale to prawda. Fakt, że Barcelona radziła sobie słabo na tym etapie Ligi Mistrzów w każdym z trzech ostatnich sezonów, przegrywając ostatnie trzy ćwierćfinały o łączny margines 10-6 i nie strzelając gola w czterech z sześciu meczów, pozostawił plamę o ich niedawnej dominacji hiszpańskiej. To niewidzialna plama, jeśli jesteś facetem, który musiał ich szkolić, aby powtórzyć zwycięstwa w Lidze i Copa. Jest to niewidoczne dla facetów takich jak Messi, Ivan Rakitic, Pique, Busquets i Jordi Alba, a także dla graczy, którzy dokładnie wiedzą, jak ciężko musieli pracować, aby zdobyć osiem zwycięstw w trofeach, ponieważ zapieczętowali swoją ostatnią Treble cztery lata temu w Berlinie.
 
Ile klubów sprzedałoby swoją duszę za osiem trofeów w ciągu czterech lat? Twój klub? Może teraz nawet Man United?
 
Zmień tę statystykę na głowę, a większość graczy zamieniłaby całą głowę włosów i wszystkie swoje prawa do wizerunku, gdyby tylko mogli wygrać cztery trofea w ciągu ośmiu lat. Ale dla tych krytyków, którzy teraz myślą, że wielkość polega tylko na wygraniu Ligi Mistrzów lub zachowaniu „Pucharu z dużymi uszami” (jak często nazywa się Puchar Europy), plama Barcelony jest bardziej nieusuwalna niż niewidoczna. Siła pozornego podboju kontynentu stała się tak pociągająca dla sponsorów, reklamodawców i marketerów klubowych - nie wspominając już o tak lukratywnym momencie, gdy bierzesz pod uwagę dochody Ligi Mistrzów, nagrody pieniężne i udział w puli telewizyjnej - że ci, którzy mówią „Zwycięstwo w krajowej lidze jest ważniejsze” zmniejszyło się do hardkorowych kibiców i graczy: prawdziwych tradycjonalistów.